Awaria na niespotykaną skalę. 10 z 11 bloków w Elektrowni Bełchatów wyłączonych 

W poniedziałek popołudniem doszło do ogromnej awarii, która wyrzuciła z systemu energetycznego Polski 10 z 11 bloków w Elektrowni Bełchatów. To pokazuje, że brak stabilności zagraża nie tylko odnawialnym źródłom energii, ale i konwencjonalnym.

W poniedziałek (17 maja) z systemu energetycznego Polski w ułamku sekundy wypadło 3,6 GW mocy – około 17% krajowego zapotrzebowania na energię. Powodem była awaria stacji elektroenergetycznej Rogowiec, która zmusiła do odstawienia 10 z 11 bloków w Elektrowni Bełchatów. Działał tylko jeden, najnowszy, który podłączony jest do innej stacji. 

Energetyka konwencjonalna nie tak stabilna 

– Nie przypominam sobie w ostatniej dekadzie takiego zdarzenia, by tak szybko, tak duża moc wypadła z systemu

– mówi money.pl Bartłomiej Derski, ekspert portalu wysokienapiecie.pl. 

ocenie Remigiusza Nowakowskiego awaria w Bełchatowie to dopiero zapowiedź poważniejszych problemów. – Ta awaria pokazuje, że konwencjonalne źródła energii, uważane za stabilne, mogą sprawiać kłopoty. Tymczasem o problemie mówimy zazwyczaj głównie w kontekście energii z wiatru czy słońca. Oznacza to, że zwiększając udział OZE w naszym miksie energetycznym, musimy być gotowi na radzenie sobie z takimi sytuacjami, również ze strony energetyki konwencjonalnej – przekonuje były prezes Tauron Polska Energia, a obecnie prezes Dolnośląskiego Instytutu Studiów Energetycznych. 

Takich zdarzeń będzie zapewne coraz więcej, bo stan techniczny polskiej elektroenergetyki jest coraz bardziej opłakany. Z 90 bloków w elektrowniach węglowych 70 przekroczyło już czas, na jaki były projektowane. Generalny remont czy wymiana nie mają sensu, bo taka inwestycja byłaby dla właściciela czystą stratą. (…) Na razie wszystko się jakoś kręci dzięki dopłatom z tzw. rynku mocy, które mamy dopisywane do rachunku za prąd. Ale już niebawem najstarsze bloki stracą to źródło finansowania” – pisze w Polityce” Adam Grzeszak. 

I dodaje: Polska elektroenergetyka potrzebuje pilnych inwestycji w nowe źródła energii, już niewęglowe, w magazyny energii, być może w atom. To samo dotyczy sieci przesyłowych, które muszą być przebudowane pod kątem nowych źródeł. Wszyscy o tym wiedzą, jednak niewiele się robi, bo brakuje pieniędzy. Te bowiem transferowane są z energetyki do kopalni, ponieważ tego żądają górnicy.” 

Gdy zabrakło węgla, pojawił się import 

– Na szczęście udało się uniknąć awarii całego systemu, a w naszych domach nie zabrakło prądu dzięki kilku czynnikom. Po pierwsze, wspomogli nas sąsiedzi – z normalnego importu 2 tys. MW przeszliśmy na 3 tys. przy 22 tys. MW zapotrzebowania w chwili awarii. Po drugie, mamy maj i zużycie energii jest znacznie mniejsze, o ok. 25%. Gdyby to się stało w zimie, nie podnieślibyśmy się z tej awarii, prądu zabrakło by praktycznie w całym kraju – dodaje prof. dr hab. inż. Władysław Mielczarski z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej. 

Dodatkowy import pochodził głównie z Niemiec i Szwecji. Zdaniem ekspertów w przyszłości podobnych przypadków może być więcej, gdyż po 2025 r. z użytkowania zostaną wyłączone najstarsze i mocno wyeksploatowane bloki węglowe. A rząd wystarczająco ambitnych i szybkich inwestycji w inne źródła energii na razie nie planuje.